niedziela, 11 października 2009
FILMBAZA - obszerna lista filmów japońskich

Kolejna strona internetowa, bezcenna dla miłośników kina japońskiego (i nie tylko!)

LISTA FILMÓW JAPOŃSKICH

LEKSYKON KINA JAPOŃSKIEGO (by Matsunaga)

Jeszcze jeden link do ważnego opracowania, również autorstwa Matsunagi-sama: 

 

LEKSYKON KINA JAPOŃSKIEGO

KINO JAPOŃSKIE – reżyserzy i ich filmy (by Matsunaga)

Mam przyjemność zarekomendować wykazy japońskich reżyserów oraz wielu filmów przez nich popełnionych ... poniższe linki prowadzą do list zamieszczonych na portalu FilmWeb przez mojego netowego przyjaciela Matsunaga-sama:

KINO JAPOŃSKIE: PRZEDWOJENNE

KINO JAPOŃSKIE: POKOLENIE WIELKICH MISTRZÓW

KINO JAPOŃSKIE: NOWA FALA i AWANGARDA

KINO JAPOŃSKIE: WSPÓŁCZESNOŚĆ (od lat 80-tych)

KINO JAPOŃSKIE: POZOSTALI REŻYSERZY_VOL.1: KINO ARTYSTYCZNE i DOKUMENT

KINO JAPOŃSKIE: POZOSTALI REŻYSERZY_VOL.2: KINO KOMERCYJNE

KINO JAPOŃSKIE - POZOSTALI REŻYSERZY_VOL.3: KAIJU & ANIME

sobota, 26 września 2009
Gwoli wyjaśnienia ... skąd u darumy zainteresowanie tym tematem?

Pierwsze zetknięcie darumy z kinem japońskim, a raczej może z jego produktami, czyli filmami, datuje się w początkach lat siedemdziesiątych, czyli w czasie kiedy jego osobiste zainteresowania powędrowały w stronę Dalekiego Wschodu i skupiły się na przedziwnym fenomenie jakim był (i w dużej mierze nadal pozostaje) Kraj Kwitnącej Wiśni, czy też Kraj Wschodzącego Słońca, jak kto woli. Blog ten, pomimo że dotyczy spraw japońskich, nie jest jednak miejscem do szerszego rozpisywania się na temat tego niezwykłego fenomenu, jednak chyba i bez tego większość z czytelników się zgodzi, że z KKW związanych jest wiele spraw, które są w stanie nie tylko na siebie zwrócić uwagę, ale również posiadają tę moc, iż potrafią przykuć ją na długo (a w przypadku darumy będzie to lat już blisko 40 ... jak na razie).

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, czyli lata, w których u darumy pojawiło się to zainteresowanie, przypadały na taki szczególny okres w historii naszego Kraju, kiedy był on dosyć zamknięty, żeby nie powiedzieć „izolowany” - był jednym z takich krajów, do których światowe „nowinki” docierały z reguły po kilku latach od momentu ich zaistnienia ... ale ponieważ ten blog nie jest również miejscem, w którym warto by na ten temat dłużej się rozpisywać ... chodzi jedynie o zwrócenie uwagi, że do takich spóźnionych „nowinek” zaliczały się również filmy japońskie, wytwory kulturalne Kraju Kwitnącej Wiśni. W tym smutnym dla naszego kraju okresie (smutnym nie tylko dla jego kultury) ambicją wielu Polaków zamkniętych w tej swoistej „izolatce” było wyszukiwanie (wybijanie sobie?) własnych okien na świat, a w przypadku darumy było to okno na Japonię.

Jako że blog ten nie jest miejscem, w którym należy szczegółowo się rozpisywać na temat ewolucji czyichkolwiek zainteresowań ... pokrótce tylko stwierdzę, że u darumy zaczęły się one od prób uczenia się japońskiego języka - a że wówczas nie było żadnych otwartych kursów i prawie żadnych podręczników, trzeba było po prostu znaleźć osobę, która by swoją wiedzę na ten temat „na żywo” przekazywała. W przypadku darumy byli to japońscy studenci odbywający roczne szkolenie w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców w Łodzi. Ponieważ daruma w tym czasie był również studentem, łatwo im było się „dogadać”, tak więc uczyli się od siebie nawzajem, nie tylko zresztą języków (była to taka swoista „międzynarodowa wymiana kulturalna”, tyle że prowadzona na szczeblu prywatnym).

Jeden z zaprzyjaźnionych z darumą japońskich studentów okazał się być pasjonatem japońskiej szermierki kendo, więc zaproponował mu utworzenie grupy młodych ludzi, która by tego sportu (czy jak kto woli – sztuki walki) popróbowała. Chętnych do takich zajęć nie musiał daruma długo szukać, bo na fali niezwykle modnych wówczas (rok 1973) filmów samurajskich, które - podobnie jak wszystko inne - docierały wówczas do Polski bardzo wybiórczo i z dużym opóźnieniem, na fali tej płynęły wówczas rzesze zapaleńców, którzy nawet nie przypuszczali, że to co z pasją oglądali dotychczas na ekranie, istnieje również jako dyscyplina sportu i że będzie można ją w Polsce uprawiać. Ale znowu muszę porzucić ten temat, jako że nie jest to blog o kendo w ogóle, ani blog o rozwoju kendo w Polsce – chciałem tylko zwrócić uwagę, że pierwsze filmy japońskie, które już wówczas daruma gorąco pokochał, były to filmy z samurajami i z obowiązkową w nich walką na miecze, czyli chanbarą. Oczywiście - nie wszystkie filmy japońskie to filmy o samurajach, więc niejako z rozpędu daruma oglądał również filmy na inne tematy. A ponieważ „te” i „inne” tematy potrafiły nie tylko jego zafascynować, szybko utworzyła się grupa osób powiązanych wspólnymi zainteresowaniami, a obracały się one wokół Japonii, jej historii i kultury - kultury w szerokim rozumieniu.

I znów trzeba zahaczyć o kontekst historyczny, bo lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego wieku był to czas kiedy w naszym Kraju niewiele było książek o Japonii, czy na tematy z nią związane, a z kolei większość z tych które istniały, były to książki napisane w sposób - delikatnie mówiąc - wybiórczy i tendencyjny. Bo przecież Japonia, pomimo że geograficznie zawsze leżała na Dalekim Wschodzie, to politycznie należała do tzw. „zgniłego Zachodu”. Nie wypadało więc wówczas polskim publicystom pisać o niej zbyt dobrze, jeśli w ogóle to raczej oględnie ... Jedynym zatem sposobem na dotarcie do „czystej” i bieżącej informacji o Japonii, było utrzymywanie kontaktów osobistych z Japończykami na co dzień – w Łodzi mieliśmy akurat to szczęście, że każdego roku przebywało w niej kilku japońskich studentów, którzy również szukali kontaktów prywatnych z Polakami, kontaktów zwyczajnych, o charakterze międzyludzkim, koleżeńskim. Stąd już tylko o krok było do pierwszych prób utworzenia Towarzystwa Polsko-Japońskiego, stowarzyszenia mającego na celu wymianę kulturalną. Były w Łodzi ku temu wielkie chęci, jednak kroki w tym kierunku musiały być podejmowane wielokrotnie, począwszy od połowy lat siedemdziesiątych ... i już po kilku latach, bo w roku 1982, zaowocowały sukcesem (główną przeszkodą było przekonanie ówczesnych polskich władz, że obok Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej może zaistnieć tak dziwny twór - dziwny w mniemaniu władz - jak Towarzystwo Polsko-Japońskie). Wreszcie jednak się udało ... Po co w ogóle nam ono było? Czy nie wystarczało ograniczenie się do kontaktów prywatnych? Otóż ... potrzebna była jakaś instytucja oficjalna, zarejestrowana, na konto której możnaby z Ambasady Japonii w Polsce wypożyczać m.in. książki, czasopisma i filmy, jako że wcześniej, gdy były one wypożyczane osobom prywatnym, to zdażało się, że ginęły bezpowrotnie ...

O tego czasu, czyli od roku 1983, działając już jako Oddział Towarzystwa Polsko-Japońskiego w Łodzi, daruma i jego otoczenie mogli oficjalnie korzystać z pomocy Ambasady Japonii w Polsce, a poźniej również z pomocy The Japan Foundation, z czego korzystali skwapliwie, organizując dni, a nawet całe „tygodnie kultury japońskiej” (do chwili obecnej odbyło się ich już kilkadziesiąt, nie tylko w Łodzi). Po co właściwie o tym wszystkim piszę? ... otóż powoli docieram do sedna tego blogu ... jako że gwoździem programu dni i tygodni japońskich były przeglądy filmowe, obejmujące projekcje japońskich filmów, i to również takich, które nie były w Polsce normalnie dystrybuowane ... normalnie, to znaczy nie poprzez Centralę Wynajmu Filmów, Filmotekę Polską czy TVP. Dzięki przeglądom organizowanym przez TP-J pewna, choć mimo wszystko nieliczna grupa osób (obok członków TPJ byli w niej również studenci łódzkiej „filmówki” oraz pasjonaci z DKF-ów) mogła każdego roku obejrzeć dodatkowo chociaż kilka filmów japońskich, o których - bez takich jak te przeglądów - mogliby sobie tylko poczytać, i to raczej w prasie zagranicznej.

Do tych nielicznych szczęściarzy należał również daruma – a ponieważ sam większość tych przeglądów wówczas organizował, było to jego pierwsze okno na „świat filmu japońskiego’, okno już nie tylko uchylone, ale i szerzej otworzone.

(cdn.)

13:14, daruma_pl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009
Na początek ...

Blog ten założył daruma w celu odnotowywania własnych refleksji na temat kina japońskiego, wiedzy na jego temat, znajomości japońskich filmów oraz ich odbioru w Polsce.

Blog będzie stanowić luźny zbiór własnych zapisków darumy oraz linków i wycinków z różnych stron internetowych (a także komentarzy do nich), dlatego daruma z góry przeprasza za bałagan, jaki tu za chwilę zapanuje ... jedynym jego usprawiedliwieniem może być tylko to, że w przyszłości zamierza stworzyć witrynę poświęconą temu baaaaardzo obszernemu zagadnieniu ... ale na razie dopiero się do tego przygotowuje ...

Niemniej - ponieważ buńczuczny zamiar darumy odnośnie tak poważnej witryny, jest sprawą dosyć odległą w czasie, bo wymaga jeszcze duuuuużo przygotowań - uważa, że zamieszczanie na blogu takich właśnie, choćby niedopracowanych notatek i dość pobieżnych spostrzeżeń ma też pewne uzasadnienie: mogą się również komuś innemu do czegoś się przydać ... daruma natomiast obiecuje, że będzie się starał unikać w nich błędów, aby w miejsce niewiedzy nie wprowadzać informacyjnego zamieszania ... zobaczymy na ile mu się to uda :-) 

Daruma zaprasza wszystkie osoby zainteresowane tym tematem oraz dobrym jego opracowaniem do zamieszczania na tym blogu różnych pytań, opinii i komentarzy, jednym słowem do konstruktywnej WSPÓŁPRACY - albowiem taka wymiana opinii będzie bardzo pomocna w dalszych działaniach ...

Jednocześnie daruma zachęca do odwiedzenia innego blogu, również dotyczącego filmów japońskich, prowadzonego przez spokrewnoinego z nim KenShina - blogu co prawda tematycznie zawężonego, ale za to nieco bardziej uporządkowanego, pt. FILM SAMURAJSKI